czwartek, 24 października 2013

Gwoli wstępu

Z bliżej nieznanych mi przyczyn straciłam dostęp do poprzedniego bloga i pomimo trzech godzin spędzonych na próbach odzyskania maila google i  całego konta, nie udało mi się to, w związku z czym zakładam jeszcze raz. Heh, chyba ktoś uznał, że moja działalność jest nielegalna :> Na razie więc będę uprawiać bezczelny autoplagiat :P

Dwie lewe ręce, bo przekorny ze mnie stwór. I może trochę niepewny siebie, bo tak zwani krewni i znajomi uważają zgoła inaczej. No, moje ozdóbki podobno się podobają :) I to cieszy.

Tak zwaną tfu!rczością zajmuję się już ponad trzy lata. Zaczynałam od szycia obróżek ze wstążek (pełno mi ich jeszcze zalega, może kiedyś się pokuszę o sfotografowanie, ale jeszcze nie teraz), potem przeszłam na składanie biżuterii z półfabrykatów, zaś ostatnimi czasy (od prawie roku) ugrzęzłam w tak zwanym śrucie, drobnych koralikach :) Choć czasem zdarza mi się nadal coś złożyć, zaginanie drucików bardzo mnie bawi.

Cóż jeszcze na zachętę?


Grubasek, wykonany techniką russian spiral (podobno), z koralików z odzysku i rurek. Jest na prawdę gruba. I lekka. I jakby lejąca, bo pusta w środku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwagi, skargi, zażalenia, tudzież pochwały i miłe słowa :)