Lubię motyw czaszki. I nic na to nie poradzę. Może to efekt wieloletniego słuchania łomotów i latania na koncerty, na których wyziewy cmentarno - piekielne wylewały się z głośników. Z resztą mniejsza o powody, lubię nieco makabry i dlatego też zdarza mi się coś czaszkowego sklecić ;)
1. Z czaszkową zawieszką. Dwa kawałki woskowanego sznurka 2 mm, posrebrzane kulki. Odnoszę nieodparte wrażenie, że zawieszka pasowałaby do bransoletek modyłowych, za którymi jednak nie przepadam. Zaadoptowana.
2. Makramowa z czaszuniami z howlitu i kulkami hematytu. Wyszła mi dość mała, ale ma swój wdzięk.
3. Pleciona ze znanych już koralików z demobilu. Po środku czarna czaszka howlitowa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwagi, skargi, zażalenia, tudzież pochwały i miłe słowa :)